Nadchodzi jesień!

Jesień jest kolejną porą, która zdecydowanie motywuje do kolejnych wyzwań. Właśnie kończą się wakacje i w większości jesteśmy po urlopowych wyjazdach. Spora część osób zapewne spędziła lato na błogim lenistwie i nieco zapomniała o aktywności. Nie dziwię się, w szczególności patrząc na pogodę i temperatury jakie w ostatnim czasie (a nawet jeszcze teraz) panowały. Wieczory i poranki nie są już jednak tak uciążliwe, więc czas na ponowne wyzwania.

Za oknem nadal słońce, ale już niedługo zaczną sypać się liście z drzew i będziemy obserwować proces przygotowania natury do srogiej zimy. Cała przyroda niejako zapadnie z zimowy sen i już się na to przygotowuje. Tak samo dla nas zbliżający okres powinien sprzyjać przemyśleniom nad naszym życiem. Bezpieczeństwo naszej rodziny powinno być dla nas priorytetem i staramy chronić się je przed niepewnymi czasami. Fanom serialu „Gra o Tron” zapewne przypadło do gustu powiedzenie „Winter is coming”. Tak jak pamiętamy o tym, żeby kupić ciepłe ubrania i przygotować się na niskie temperatury, tak też powinniśmy pomyśleć o tym, żeby wykupić ubezpieczenie na życie. Jest to stosunkowo nieduży wydatek, który zaspokoić jedną z podstawowych potrzeb człowieka, jaką jest poczucie bezpieczeństwa.

Przygotowania do kolejnych pór roku warto poprzeć stosownymi działaniami. Po leniwym lecie czas na wzmożony wysiłek fizyczny, który możemy realizować przez codzienne biegi. Nie zapominajmy, żeby namówić do działań także bliskich. Razem z nimi zadbajmy o swoje zdrowie, a także o przyszłość, znajdując właściwą dla siebie formę ubezpieczenia.

Pamiętacie wpis o ubezpieczeniu?

Kilkukrotnie spotkałem się już z sytuacją, w której oferty ubezpieczeń na wypadek zachorowania nazywano szarlatanerią i oszustwem – i to nie dlatego, że ubezpieczyciel nie wypłacił świadczenia czy odmówił przyjęcia dokumentów, o nie…

 Argumentem, który wywoływał odruchowy facepalm było stwierdzenie: „nie da się uchronić przed rakiem – co to za obietnice?”.

 No po prostu nie da się temu zaprzeczyć – ale ubezpieczenie na raka wcale nie chroni przed zachorowaniem! Fajnie opisano to w artykule:
http://www.polisanaraka.pl/artykul/co-gwarantuje-ubezpieczenie-na-wypadek-zachorowania-na-raka/19.html
.

 Jaki wniosek na sam początek – ubezpieczenie w żaden sposób nie obiecuje, że uchroni nas przed chorobą (chociaż może pomóc nam samym w obniżeniu ryzyka – o tym później) – zamiast tego oferuje pomoc w leczeniu i łagodzenie jej skutków finansowych.

 Zaczniemy od ostatniego – kiedy ktoś poważnie zachoruje, zaczyna się wieczna pielgrzymka po lekarzach, zwolnienia – a nawet rezygnacja z pracy. Dodatkowe pieniądze bardzo się wówczas przydają – pozwalając na zachowanie poziomu życia sprzed choroby lub po prostu finansowe zabezpieczenie potrzeb rodziny. Jeden problem mniej – a im mniej problemów, tym łatwiej skupić się na rozwiązaniu tego największego.

 Wszyscy wiemy, jak działa nasza służba zdrowia – czasem zabraknie pieniędzy, czasem – terminowego świadczenia, są także przypadki błędów i pomyłek. Ubezpieczenie na raka zapewnia nie tylko szybki i bezproblemowy dostęp do zwykłych i dodatkowych badań oraz zabiegów – pozwala także uzyskać drugą diagnozę, co minimalizuje szansę popełnienia pomyłki i pozwala na wybór najlepszej dla nas metody leczenia.

 Nie bez znaczenia będzie też pomoc psychologa – co i rusz słyszymy o mocy, jaką daje pozytywne nastawienie, a profesjonalista pomoże nam je uzyskać nawet po tak ciężkim uderzeniu, jakim jest wiadomość o chorobie. Nie twierdzę, że mamy stuprocentową gwarancję – ale szansa to dużo więcej, niż nic.

 I to właśnie – szansę, wsparcie i pomoc dla rodziny – oferuje nam ubezpieczenie na raka. Żadnej pewności, żadnych twierdzeń bez pokrycia, żadnych cudów. Wsparcie – ktore może przynieść dobry efekt.

Przesilenie jesienne? Wymówki!

Ostatnie dni ciepła, ostatnie dni światła… jesień w pełni, a za nią powoli nadciąga zima.I skończy się zabawa ze świeżym powietrzem, ruch wspomagany zielenią, spacery…

Na pewno?

Po pierwsze – zbliżają się narty. A narty – i połączone z nimi górskie wędrówki – to niesamowita radość i zmasowany atak na wszystko, co nam zawadza.

Nie lubisz gór? Biegówki zapewniają nieporównywalnie większy „wycisk” – i rezultaty, o które latem ciężko.

Nie lubisz nart? Kijki w dłoń – i zaczynamy nordic walking (ok, NW jest całoroczny, ale tak jakoś z zimą się kojarzy).

Ale przede wszystkim przestańmy zżymać się na to, że coś się kończy. Jeśli nie pada, a ulic nie zablokował śnieg – niewiele może powstrzymać człowieka i jego rower – albo pasję do biegania.

Istnieją też bieżnie i rowerki stacjonarne – istnieją siłownie i kluby fitness – parkiety do tańca – istnieje wreszcie cała sieć basenów.

Wystarczy rozejrzeć się wokół – nie ma wymówek!

Tym bardziej, że trwa jeszcze złota jesień – pomyślcie (z natychmiastowym przejściem do realizacji) o rowerowej wyprawie przed siebie – rześkie, jesienne powietrze sprawia, że jedzie się naprawdę lekko i przyjemnie.

O ile nie pada. Co prawda zawsze zabieram ze sobą odpowiedni płaszcz przeciwdeszczowy – ale szczerze powiedziawszy boję się tego, co ograniczona widoczność i słaba przyczepność mogą zrobić zarówno ze mną, jak i z czterokołowymi użytkownikami dróg. Jeśli ma padać – to albo wybieram drogi lokalne, o niskim natężeniu ruchu – albo daję sobie spokój. Zawsze przed wyjazdem za granicę wyrabiam kartę ekuz opole , która bardzo mi pomogła nieraz.

To trochę tak jak z rozgrzewką – najważniejsze w dążeniu do zdrowia i kondycji jest to, by niepotrzebnie ich nie narażać. Dzięki temu mamy szansę cieszyć się nimi naprawdę, naprawdę długo.

A rozgrzewka i bezpieczeństwo wcale nie muszą być nudne – i jeśli zdecydujecie się na wspólne ze mną ćwiczenia, szybko się o tym przekonacie :).

jesien

Sam zadecyduj o swoim losie

Jestem osobą, która uwielbia robić wszystko po swojemu – od treningów, poprzez ubiór aż po wszelkiego rodzaju umowy. Nienawidzę bezrefleksyjnego podporządkowywania się odgórnym decyzjom, trendom i paragrafom. Nie oznacza to, że łamię w miarę rozsądne w końcu przepisy drogowe czy śmiecę na ulicy – ale mam awersję do przyjmowania autorytetów „na wiarę”.

 Z tego powodu tak bardzo podoba mi się kultura Orientu – tam targowanie się i negocjacje są sztuką, czas jest traktowany jako coś wartego spędzenia, a nie przeszkodę – no i mają tam całą masę wspaniałej muzyki i lekkiego jedzenia.

 Dlatego też podczas swoich zajęć jestem otwarty na sugestie i propozycje. Lubię od czasu do czasu coś zmienić – i bardzo, bardzo cieszę się, kiedy do zmiany przyczyniacie się Wy. Nie traktuję tego jako stwierdzenia, że jestem złym trenerem – ale tego, że mam wspaniałą i zaangażowaną w sprawę załogę.

 Dlaczego więc tak rzadko czerpię radość z wizyt w urzędach i instytucjach? Znakomite pytania, prawda? Ile z nich dopuszcza petenta do głosu, traktując go jako coś więcej niż przeszkodę w piciu kawy i zjadaniu pianek?

 Właśnie dlatego cieszy mnie nowe podejście towarzystw ubezpieczeniowych do swoich klientów. Ot, opisana w tym miejscu propozycja towarzystwa AXA – kilkukrotnie podkreślane jest, że oferta jest elastyczna, dostosowana do potrzeb i wymagań klienta – a wiele jej elementów można dowolnie zmieniać.

I to właśnie lubię – traktowanie człowieka jak osoby inteligentnej, wspólne opracowywanie rozwiązań – i zapewniam, że tak właśnie będę postępował z Wami!

Muzyka, słońce, ruch!

Będziecie się śmiać – i dobrze, śmiech to samo zdrowie i doskonałe ćwiczenie, poruszające mięśnie, o których istnieniu spora część z Was nawet nie wie ;-) .

A więc – uwaga – Bollywood.

Według powszechnych stereotypów facetowy nie wypada przyznawać się do oglądania takich rzeczy (za dużo tam kolorów, za dużo dziwacznych ruchów i w ogóle – nie ma to jak Rambo…), ale stereotypy są po to, by je łamać – tym bardziej, że spora część filmów z egzotycznej Krainy Snów idealnie łączy się z tematyką tego bloga i moimi zajęciami.

Wyszukajcie dowolny teledysk czy scenę z filmu – i popatrzcie, jak oni tańczą..

Odstawmy na bok opowiadaną przez film historię – i skupmy się na ruchu, jego płynności i koordynacji. Kiedyś sam podśmiechiwałem się z tych „dziwactw” – przestałem dopiero dzień po tym, jak w ramach głupiego zakładu odstawiłem mniej lub bardziej udaną kopię kilku kolejnych układów tanecznych.

Miałyście kiedyś dzień, w którym zwykłe wstanie z łóżka łączyło się z palącym, niewyobrażalnym bólem całego ciała? Z czystej złośliwości podrzuciłem temat kumplowi, który zajmuje się profesjonalnym tańcem – i jego wrażenia, chociaż mniej intensywne, były podobne.

„Nigdy bym nie podejrzewał, że mogą się tak ruszać”.

I przechodzimy do sedna: każdy taniec to doskonałe ćwiczenie, które nie tylko pomoże Wam w modelowaniu sylwetki, ale zapewni zdrową porcję endorfin i wiążącego się z nimi optymizmu – a taniec prezentowany w filmach i teledyskach z Bollywood, dzięki rytmowi i czystej radości życia, idealnie nadaje się do takich zadań.

Pamiętajcie tylko – najpierw rozgrzewka i nie przesadzajcie – to może naprawdę boleć ;-) .

Zrób coś dobrego!

HomeJa już zrobiłem :) Pochwalić się Wam? :) Zarejestrowałem się jako potencjalny dawca szpiku w bazie fundacji DKMS. To bardzo proste! :) Trzeba tylko zgłosić się przez internet – po krótkim czasie dostajesz zestaw do pobrania wymazu z policzka, który następnie jest poddany badaniom.

Szpik pobiera się z krwi obwodowej (80% osób) lub z talerza kości biodrowej – pod narkozą, co w żadnym wypadku nie może uszkodzić Twojego kręgosłupa ;) Przed zabiegiem dostaje się leki, po których ma się grypowe objawy. Służą one przygotowaniu komórek do pobrania. Do siebie dochodzi się maksymalnie tydzień, choć 5 dni najczęściej jest wystarczającym okresem do odzyskania sił po zabiegu. Faktycznymi dawcami zostaje 5% osób, które się zgłosiły. Za wszystkie formalności – tłumacza, hotele, transport – płaci fundacja.

Dobrowolni dawcy są ważni, bo szukanie niespokrewnionego dawcy jest jak szukanie igły w stogu siana. Kto wie – może i Ty będziesz mógł uratować komuś życie? Ja bardzo bym chciał! Sądzę, że to wspaniałe uczucie. Niewiele bólu i 0 poniesionych kosztów, a ktoś jeszcze może być szczęśliwy. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, zajrzyj na stronę fundacji - 
http://www.dkms.pl/pl
. Możesz też odwiedzić ich fanpage - 
https://www.facebook.com/fundacja.dkms.polska?fref=ts
:)

Mój nowy pomysł :)

W związku z coraz szerzej poruszanym w mediach problemem nowotworów wśród kobiet, wpadłem na nowy pomysł, który zrealizuję, jeśli ktokolwiek się nim zainteresuje :) Myślę o założeniu grupy ćwiczeniowej z kobietami mającymi problemy zdrowotne. Mam wśród swoich klientek coraz więcej takich kobiet, a wiadomo, że nie mogą się one aż tak przemęczać, jak zdrowe osoby.

Przy okazji chciałbym przypomnieć o takiej możliwości jak polisa na raka. Dzięki niej można zagwarantować sobie opiekę na najwyższym poziomie w przypadku zachorowania na nowotwór. To szczególny rodzaj ubezpieczenia na życie. Jeśli chcesz poczytać więcej na ten temat, polecam stronę polisanaraka.pl.

Program ćwiczeń obejmowałby spotkania dwa razy w tygodniu. Uprawialibyśmy lekkie ćwiczenia takie jak rozciąganie i joga. Poza tym organizowałbym spotkania z lekarzami, badania mammobusem, grupy wsparcia… Myślę o całym kompleksie działań, który zapobiegałby i wspierałby chore dziewczyny, być może także znalazłbym czas i miejsce na organizowanie czasu ich dzieciom, gdy byłyby na ćwiczeniach :) Bo lepsze samopoczucie to szybsze zdrowienie!

I jak Wam się podoba ten pomysł? :)

Ćwiczenia na boczki :)

Zapewne niejedna z Was zmaga się z problemem wystających boczków. Niby wszystko jest ok, spodnie nr 36 pasują… A znad nich wylewają się tłuściutkie boczuszki. Większe spodnie spadają z tyłka… Talia zasadniczo ok, ale te boczki!

Cóż, w ćwiczeniach bardzo ważna jest kompleksowość. Trzeba ćwiczyć wszystkie części ciała, choć ćwiczenia na jedną partię mogą być wspaniałym uzupełnieniem :) Ja polecam dość lekki i nieangażujący trening, który polega głównie na… kręceniu pupą! :) Pani prowadząca te ćwiczenia nie należy do chudzinek, ale uwierzcie mi – ten typ budowy ma wielu amatorów :)

Każdy to potrafi, czyż nie? To trochę jak tańczenie! Rób takie ćwiczenie raz dziennie, przez 10 minut, a niedługo poczujesz efekty i boczki powoli zaczną znikać ;)

I tutaj jedna uwaga. Pamiętajcie dziewczęta, że każdy ma określony typ budowy. I nawet gdybyście przenosiły góry, nie można postanowić, że będzie się miało sylwetkę jak Ewa Chodakowska albo ktoś taki. Owszem, można schudnąć tyle a tyle, ale to nie do końca od nas zależy, jak kształtują się nasze mięśnie! Mam bardzo szczupłą koleżankę, która ma rozległą miednicę i biodra – i nic z tym się nie da zrobić. Pierwszy krok do zdrowej sylwetki to zaakceptowanie swojego ciała! Dopiero potem możesz zacząć je rzeźbić.

Czekam na komentarze opisujące efekty ćwiczeń na boczki! :)

Wysiłek fizyczny a rak

Niestety, „kobiece” nowotwory to już prawdziwa plaga… Czasami zgłaszają się do mnie kobiety i z takim problemem, zadbane, uśmiechnięte i silne. Cóż, nie u każdego choroba objawia się tak samo. Wszystko zależy też od jej stadium. Pytanie: czy można wtedy ćwiczyć? Odpowiedź: można! Tylko nie należy się zbytnio przemęczać. Paniom z takimi problemami polecam jogę, pilates, lekki jogging, pływanie, nic ciężkiego. Żadnych ciężarów i szóstek Weidera! Ewentualnie rower po płaskim albo stacjonarny.

Breast Cancer Support

Bo jeśli jesteśmy wysportowani – nasze ciało bardziej z nami współpracuje. Jesteśmy z siebie zadowoleni, poziom endorfin wzrasta, czujemy się pewniej i jesteśmy silniejsi. I szybciej zdrowiejemy. Brak nadwagi również temu sprzyja. A gdy ćwiczymy w grupie – obracamy się wśród ludzi, możemy więc potraktować to jako część psychoterapii. Warto ćwiczyć zawsze, nawet, gdy ma się raka!

Docierały do mnie już głosy krytyki z powodu promowania aktywności fizycznej w czasie choroby. Bo skąd niby kobiety mają wziąć na to pieniądze? Leczenie tyle kosztuje… No tak, ale nie wszystkie ćwiczenia są drogie. Do joggingu wystarczy para wygodnych butów… I na wypadek choroby też wypadałoby zabezpieczyć się wcześniej. Jest przecież coś takiego jak ubezpieczenie na wypadek zachorowania, najczęściej na raka właśnie. Dziewczyny, nie czekajcie do ostatniej chwili! Dzięki takiej polisie będziecie miały pieniądze na kosztowne leczenie, bez obciążania rodziny, którą przecież kochacie. Zdrowy tryb życia nie zagwarantuje Wam, że nigdy nie będziecie miały problemów ze zdrowiem. Niestety – takie jest życie…

Nie tylko ćwiczenia…

Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami… Bo jeśli chcecie zgubić parę kilo, no i w ogóle zmienić swój tryb życia na zdrowszy – musicie wiedzieć, że nie tylko dieta i ćwiczenia są ważne. Najistotniejsze pozostaje wparcie bliskich.

Często spotykam kobiety, które bez problemu mogłyby robić same to, za co mi płacą. Tak naprawdę trener osobisty potrzebny jest, żeby rozmawiać i motywować. Ostatnio klientka poskarżyła mi się, że postanowiła zacząć gotować trochę inaczej, zdrowiej, a jej mąż – mimo sporej nadwagi – był wyraźnie niezadowolony. Ofuknął ją i oświadczył, że „tej zieleniny jadł nie będzie”. Inna pani znowu powiedziała mi, że jej partner i dzieci śmieją się z jej prób zadbania o siebie. Jeszcze inni nie rozumieją, po co to robią „w tym wieku”… Ludzie, zrozumcie, nie żyjemy już w średniowieczu! Tylko zadbana kobieta może czuć się pięknie!

Drogie panie, przeprowadźcie w swoich domach poważne rozmowy i uświadomcie swoich bliskich, że boli Was ich ignorancja i że nic nie zdziałacie bez wsparcia. A zdrowym trybem życia można zarazić wszystkich wokół!

A teraz: włączcie energiczną piosenkę, np. tę:

I na dobry początek, w pętli: 10 brzuszków, 10 przysiadów i 10 pajacyków :)

Pozdrawiam ciepło!

Autor wpisu: 
https://www.polisaturystyczna.pl/poradniki/jak-wyrobic-karte-ekuz-gdansk